Nie chciałem pisać tej książki

druk
Dalsza - druga część wywiadu z L. Paszkowskim

Bogumiła Żongołłowicz: Przeszedł pan do wyszczególnienia dokumentów, które odkrył gromadząc przez lata bibliografię do książki o Strzeleckim. Kiedy przystąpił pan do jej pisania? Jaką część pracy ma pan za sobą?

Lech Paszkowski
— Decydując się napisać tę książkę o Strzeleckim podjąłem się zadania, które w pierwszej chwili wydawało mi się bardzo trudne. Jak wcześniej wspomniałem, postanowiłem zapoznać się ze wszystkim co napisał Strzelecki i co napisano o nim wciągu stu pięćdziesięciu lat, co wydawało mi się początkowo niemożliwe. W końcu prawie doszedłem do celu.
    Bibliografia jaką zebrałem obejmuje 370 tytułów i 250 artykułów. Wiele informacji uzyskałem drogą korespondencyjną, co do większości jednak dotarłem sam.
Szukałem w Australii, Nowej Zelandii, Polsce, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Francji. Niekiedy, jak w ostatnim przypadku bez skutku.

— Pisanie polemiki o podtytule „Reflection on the Live and Biographies of Sir Paul Edmund Strzelecki...” rozpocząłem trzy i pół roku temu. Podzieliłem ją na trzy części. Obecnie piszę czwarty rozdział części drugiej. Przy tak ogromnej bibliografii praca postępuje powoli.
    — Na początek podaję opinię Karola Darwina, który wyrażał o Strzeleckim największe pochwały. Przytaczam zdania także innych wybitnych osób, w tym Johna Franklina i lorda Overstone'a, które znały Strzeleckiego osobiście i które go ceniły.
Następnie przechodzę do Helen Heney i jej książki, po której ukazało się wiele recenzji powtórzeń, nierzadko upiększonych takimi wymysłami jak:

hrabia jest oszustem, mała i bezbarwna figura, ubogi krewny rodziny, która rościła sobie pretensje do szlacheckiego pochodzenia...
on nie był odkrywcą złota, on nie wszedł na Górę Kościuszki
tworzył potworne kłamstwa.

Dalsze echa wspomnianej książki to określenia takie jak:

pozbawiony skrupułów awanturnik z małym talentem i zdolnościami,
oportunista, który wykorzystywał każdą okazję - bez szacunku dla prawdy - aby zrealizować swoje ambicje.

Wykładowca University of West Australia przyrównał książkę „In a Dark Glass” do wielkiego kija, który posłużył do zbicia małego historycznego pieska.
Jeden z dziennikarzy napisał, że życzyłby sobie, aby po wejściu na Górę Kościuszko Strzelecki złamał sobie kark.
    Po ukazaniu się książki Helen Heney, Strzeleckiego wycofano z australijskich podręczników szkolnych. Postanowiłem, że nie spocznę spokojnie, póki nie napiszę całej - popartej dokumentami - prawdy o nim.

B. Ż. : A jaka jest prawda ?

L. P. :
— Zasługi Strzeleckiego dla Australii nie polegają tylko na tym, że wspiął się na najwyższą górę w Australii i nazwał ją Mount Kosciuszko. Strzelecki opracował pierwszą syntetyczną mapę geologii wschodniej części Australii. Przygotował pierwszą mapę Gippslandu, która wydana w formie broszury z dokładnym opisem kraju przyczyniła się do szybkiego zasiedlenia tej prowincji po 1840 roku.
Jego niepodważalną zasługą jest opracowanie naukowej książki pt. „Physical Description of New South Wales and van Diemen's Land”.
    Wydana w 1845 roku w Londynie, stała się ona na co najmniej następne czterdzieści pięć lat niezastąpionym źródłem wiedzy o piątym kontynencie.

— W ciągu czterech lat, które spędził w Australii, Strzelecki przewędrował jedenaście tysięcy kilometrów, ustalając podczas swoich wypraw położenia licznych złóż węgla, znalazł ślady złota, srebra i żelaza, opale i agaty, a także wiele innych bogactw naturalnych. Niejednokrotnie stawiał kroki na ziemiach nie tkniętych poprzednio stopą białego człowieka.
    Lista zasług jest znacznie dłuższa.

Bogumiła Żongołłowicz: Dlaczego trzeba było aż trzydziestu lat dla zdementowania nieprawdy? Można było przecież odpowiedzieć na fałszywe zarzuty pod adresem Strzeleckiego znacznie wcześniej.

Lech Paszkowski:
— Próbowałem przy różnych okazjach. Nie tylko ja zresztą. Te wysiłki nieco stępiły wpływ książki Helen Heney. Przez dłuższy czas nie mogłem się zdecydować czy pisać swoje pamiętniki, czy odpowiedzieć na paszkwil.

Początkowo nie chciałem pisać tej książki o Strzeleckim, bo nigdy w życiu nie byłem zwolennikiem jakiejkolwiek przesady czy egzaltacji, ani kreowania bohaterów na siłę.
Doszedłem po długim namyśle do wniosku, że muszę jednak dać świadectwo prawdzie.


Wywiad z Lechem Paszkowskim przeprowadziła: Bogumiła Żongołłowicz

Zobacz _fragment_ artykułu z wywiadem Lecha Paszkowskiego.