Inny zielony świat
- Park Narodowy Tarra-Bulga -

druk
Majestatyczny ale mało odwiedzany las deszczowy w Victorii to pozostałość bardziej zalesionej przeszłości - pisze Andrew Bain

paprocie

Las deszczowy wzdłuż drogi wydaje się nieprzebyty - ściana wybujałej roślinności. Lirogony wystrzelają spod jego osłony jak kule armatnie, przebiegając drogę jak gdyby w zabawie. Wieczorem wombaty grają w tę samą grę tyle że przy zachowaniu właściwej sobie, beztroskiej flegmatyczności.

Przez 20 kilometrów las deszczowy Parku Narodowego Tarra-Bulga próbuje „pożreć” drogę swoimi spadającymi liśćmi i gałązkami, co pukają w dach samochodu jak rozgniewany tłum. Pasy kory spuszczają się z zawisłych nad drogą gałęzi jak drzewne stalaktyty.

Wszystko to stanowi bujny kontrapunkt do ogołoconych z lasów pochyłości Strzelecki Ranges, które przejechałem aby dostać się tutaj i jest to ostatnia resztka ogromnego lasu, który niegdyś pokrywał te góry i niemal pokonał w 1840 roku badacza „hrabiego” Pawła Strzeleckiego, od którego wziął potem swą nazwę.

„W niektóre dni ciężko trudzili się aby przebyć milę czy coś koło tego. Musieli torować sobie drogę w górę i w dół stromych wzgórz grubo przyodzianych w wielkie drzewa i poszycie”
jak w pewnej książce później opisano tę część podróży Strzeleckiego.
Koala stał się głównym elementem diety uczestników jego wyprawy.

misStrzelecki nie był pierwszym europejczykiem który dotarł w te rejony - ten honor przypadł rok wcześniej Angusowi McMillanowi - ale to właśnie jego nazwisko przylgnęło do tych gór.

Po zbadaniu wysoko położonych terenów, włącznie z odkryciem Góry Kościuszki, zapuścił się na południe w te góry, które zatrzymały go jak blokada na drodze.most wiszący

Ogladając masy lasu z okna samochodu, albo idąc piechotą wzdłuż gęstej sieci szlaków parku, łatwo poczuć współczucie, nawet jeśli nie w pełni zrozumie się jego położenie.

U wschodniego końca Strzelecki Ranges, na południe od Traralgon, Tarra-Bulga daje szansę ujrzenia przez chwilę Gippsland'u tak, jak mógłby go widzieć Strzelecki: pokryty lasem deszczowym klimatu umiarkowanego, lasem teraz ograniczonym do czterech miejsc w Victoria: Tarra Bulga, Otway Ranges, płaskowyżu Errinundra i centralnego pogóża między Warburton a Marysville.

Jest to park obejrzany przez więszość ale przez wielu nie poznany, z jego mostem wiszącym - oknem do pełnego paproci wąwozu, który jest znakiem rozpoznawczym dla biur turystycznych stanu Victoria.

park    Park miał swoje początki dokładnie 100 lat temu, kiedy Rada Hrabstwa Alberton poprosiła, żeby paprociowe wąwozy w okolicach Balook zostały objęte protektoratem rządu stanowego. Rok później 20 hektarów objęto ochroną, jako park narodowy Bulga, nazwany tak od aborygeńskiego słowa oznaczającego „górę”.

mis
Pięć lat późiej obszar terenu wzdłuż pobliskiej Doliny Tarra (tak nazwanej na cześć Charliego Tarry, tubylczego przewodnika wyprawy Strzeleckiego) zostały objęty ochroną jako oddzielny park.
W 1986 oba parki zostały połączone w mały Park Narodowy Tarra-Bulga.

W tym 1625 - hektarowym parku, jarzębina górska (Eucalyptus regnans), najwyższe na świecie drzewo o twardym włóknie, przebija baldachim lasu (jarzębiny z Tarra Bulga uważane są za jedne z najstarszych w całym stanie). Paprocie z liśćmi jak rozgwiazdy tworzą nisko drugi baldachim, a krótkie piesze szlaki wiję się poniżej ich otwartych parasoli wzdłuż omszałych, powolnie płynących strumieni.

Lirogony przedrzeźniają głosy natury pod bezpieczną osłoną lasu, a papugi przemykają przez niebo. Szukam w koronach drzew koali, ale niestety nie widzę niczego. Któż może mieć im za złe że są bojaźliwe.

„The Age” sobota lipiec 12 - 2003